Czy ktoś zastanawiał się kiedyś, po niektóre sieci sklepów wprowadziły programy lojalnościowe? Po części zapewne wynika to z chęci stworzenia sobie armii lojalnych klientów. Jednak czy aby to jedyny powód? A może zapisując się do takiego programu wchodzimy do czegoś na kształt Sklepu Wielkiego Brata?

Niemal każda teoria spiskowa zakłada, że istnieje pewna grupa ludzi, która pod przykrywką normalnych rutynowych działań prowadzi z innymi pewną grę. Niniejsze rozważania śmiało więc można uznać za teorię spiskową. Jednak tezy tej teorii wydają się bardziej uzasadnione niż te, które mówią o siatce masonów rządzącej całym światem. Bo oto człowiek dobrowolnie podaje sklepom swoje dane osobowe i otrzymuje w zamian kartę do zbierania punktów. Klient staje się więc de facto jednym z numerów w bazie danych firmy. Ilekroć klient idzie na zakupy okazuje kartę programu lojalnościowego i cieszy się z tego, że otrzymuje kolejne kilka punkcików do kolekcji. „Jeszcze tylko kilka tysięcy takich punktów i będę mógł dostać parasol ogrodowy” – myśli. Skoro jednak karta jest połączona z kasą fiskalną, to skąd pewność, że oprócz liczby uzyskanych punktów komputer nie wysyła do centrali informacji na temat tego, co kupuje klient? Nie chodzi zaraz o to, by szukać haków na klientów. Jednak informacje na temat tego co najczęściej i w jakiej ilości kupują klienci jest nie do przecenienia jeśli chce się dokonać segmentacji klientów i przygotowania atrakcyjnych dlań ofert.
